Geoblog.pl    bibimili    Podróże    Indie - kraj piękna czy porażka?    Ale zanim po drodze miasto syfu Fathepur
Zwiń mapę
2008
03
gru

Ale zanim po drodze miasto syfu Fathepur

 
Indie
Indie, Mandāwa
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 8757 km
 
Stasiek nie bylby soba gdyby jednak nie odwalil nam od czasu do czasu jakiegos minimini przekreciku. Po drodze do Mandawy zawiozl nas do miasta rzeczonego w tytule. No to juz chyba byl najgorszy smierdzacy skrawek budynkow i ulic jakie przyszlo nam nawiedzic i dotknac nasza stopa...
Przekretem bylo to ze narail nam jakiegos kolezke, ktory nas oprowadzi po starych domach, ktore sa wymalowane w szuce Haveli (cokolwiek to nie znaczy). No i te malunki maja po 150 lat (pfff juz nawet Wawel jest starszy). No i niby ok, gdyby nie to ze po wejsciu do pierwszej zamieszkalej ruinki pojawila sie grubaska w sari i jak zwykle "bakszisz twenty rupies". Wiec dalismy jej dyche i powiedzielismy zeby spadala na drzewo, a do naszego przewodniczyny zeby nas natychmiast zaprowadzil do drivera i juz. Oczywiscie jemu tez musielismy zabecelowac.

Zli na Staska, ale jeszcze w ryzach trzymajacy emocje (juz blisko, juz tylko dzis i jutro sie go wieczorem pozbedziemy - nie to ze byl zly czy cos, ale w sumie to juz zmeczeni jestesmy nim tak po prostu) poprosilismy: straight to Mandawa PLEASE!

Nie moglismy uwierzyc jak tu przyjechalismy. Myslelismy ze to jakies kolejne miasteczko/wies, jakich wiele mijualismy po drodze do naszych docelowych miast. Niestety nie... TO bylo nasze docelowe miasto. Po wykloceniu sie o cene pokoju (bez TV - w zadnym hotelu nie ma TV w pokoju, chyba ze w apartamencie ktory kosztuje 4000IRP), poszlismy na obiad. Za horrendalna kwote 600IRP/2 os. Piwo 140! nie kupilismy go bo normalnie w hotleach kosztowalo 100, a w sklepach 60. Nie zeby to byly wielkie pieniadze tak w ogole na plny, ale chodzi o zasady! W koncu nikt nie bedzie dymal Polaka :)

O miescie nie napiszemy absolutnie nic poniewaz absolutnie nic tu nie ma. Nawet Stachu powiedzial "I hate this city!" No ale coz, jest to we zasadzie miasto transferowe do jakiegokolwiek innego: Delhi, Jaisalmer, Jodhpur, Bikaner... No i z nudow nadrabiamy bloga :) przynajmniej tyle dobrze. Oczywiscie net tez kosztuje zlodziejska cene 60, gdzie normalnie placi sie max 40 za godzinke.

Pozytywne: wiemy na jaka plaze uderzyc na Goa, mamy bileciki na Goa i do Bombaju juz wykupione (tanie jak barszcz!).

No i coz, mamy nadzieje ze jak zobaczycie nas w pracy w naszych snieznobialych koszulkach z przepiekna opalenizna to Wam wszystkim skoczy gul ;)

A na serio: jestesmy juz zmeczeni, jakby nie bylo widzicie ile kilosow zrobilismy. Jak dobijemy do Delhi to bedzie circa 2700km. Wiec chyba odpoczynek na dziewiczej plazy ze zlotym piaskiem, przepieknymi palmami i kokosem w reku sie nam nalezy :D
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
asia
asia - 2008-12-03 14:22
Dobrze , że w końcu coś napisaliście . Nie przesadzajcie z tym opalaniem bo w czasie Świąt wezmą Was za trzech króli ( tylko jak wytłumaczycie brak trzeciego ).
Odpoczywajcie . Buziaki .
 
Dag 2 in 1
Dag 2 in 1 - 2008-12-04 08:58
No i good bye Stasiek.....
Należy sie należy ten odpoczynek na plaży.... ale znając Beti to plaża jej nie potrzebna i tak jest jak brazowy cukierek :D
Eh ciepełko...
 
sister
sister - 2008-12-04 11:10
Mo boze tak sie meczycie w tych Indiach, znacznie lepiej jest w Polsce, w biurze... naprawdę Wam wspólczuje...

KURDE NIE WKURZAC MNIE I WYPOCZYWAC BO JAK NOGI POPRZETRACAM!!!'

pozdrawiam
 
Sister
Sister - 2008-12-04 16:04
Fakt, żeby dac sie wydymac za 140 rupiii, to nie wygórowana cena jak mniemam, trzeba miec troche szacunku do siebie:)
 
 
bibimili
Beata Miliszkiewicz-Sakowska
zwiedziła 7% świata (14 państw)
Zasoby: 96 wpisów96 37 komentarzy37 0 zdjęć0 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
 
15.11.2009 - 11.12.2009